Czego możemy się spodziewać po nowej płycie Quebonafide?

Rok 2020 należał w polskiej branży muzycznej wyłącznie do Quebonafide. Raper z Ciechanowa powrócił w styczniu, organizując sobie kampanię marketingową o rozmachu niewidzianym dotąd w Polsce. Zaczął się bowiem pojawiać w słynnym ubraniu, które nosił na zdjęciu do legitymacji studenckiej, a które wyciekło swego czasu do internetu. Jego muzyka wskazywała natomiast na to, że Quebo dosłownie cofnął się mentalnie o jakieś osiem lat, zawodząc wyjątkowo nieśmiało do bitów i opowiadając monotonnym głosem o swoich rozterkach. Zaliczył przy tym występ w telewizji śniadaniowej, stał się twarzą legendarnej w Polsce krzyżówki i nakręcił film reklamowy dla Allegro za milion złotych, które przeznaczył na cele charytatywne, a potem w klipie „SZUBIENICEPESTYCYDYBROŃ” efektownie zdarł z siebie swój stary wizerunek, wracając do stylu rapowej gwiazdy rocka, pokrytej gęsto tatuażami i tytułującego się mianem gwiazdy pop. „Romantic Psycho (Japan Edition)” okazało się jednym z wielu sukcesów komercyjnych rapera, a po takowych przyzwyczailiśmy się w ciągu ostatnich lat do tego, że znikał on wtedy zupełnie z radaru na jakiś czas. Koniec roku przyniósł nam jednak pasmo zaskoczeń, które mogą być przyczynkiem do refleksji na temat tego, co Quebo może zaoferować swoim słuchaczom w roku 2021.

Teen Kasia

W grudniu 2020 roku ukazał się teledysk do utworu Quebonafide pod tytułem „TEEN KASIA”, wyprodukowanego przez jego zaufanego producenta i przyjaciela FORXSTa. Raper szokował w nim bardzo odważną charakteryzacją, a także specyficznym rodzajem liryki, który gęsto odwoływał się do jego stylu sprzed lat – różnica między przechwałkami z „Eklektyki”, a przechwałkami z „Teen Kasi” jest jednak taka, że Quebo po siedmiu latach swojej kariery faktycznie ma się czym pochwalić i rapuje z pozycji polskiego, muzycznego giganta. Ciechanowski raper jest w tym singlu prowokujący, kontrowersyjny, niebywale charyzmatyczny, a w tym wszystkim zdobywa się tak naprawdę na dosyć sentymentalne podkreślenie swoich korzeni i światopoglądu, obracając się w pierwszej części teledysku wśród grupy groźnie wyglądających mężczyzn, a w drugiej wśród stereotypowej, artystycznej, silnie indywidualistycznej bohemy.

Matcha Latte

Kiedy już pewnym stawało się, że „Teen Kasia” jest najpewniej luźnym utworem wrzuconym z okazji głośnego wyjazdu do Kijowa z innymi raperami i Michałem Wiśniewskim, Quebonafide wypuścił kolejny singiel pod tytułem „MATCHA LATTE”. Utwór ten szokował i zaskakiwał pod co najmniej kilkoma względami. Raper spowiadał się w nim z tego, że przez pierwsze miesiące pandemii obserwował zmieniający się świat z pozycji wielkiego komfortu, z którego ostatecznie został wyrwany i zrozumiał, że nowe okoliczności życia dotyczą obecnie dosłownie wszystkich. Odważnie skomentował wydarzenia polityczne w Polsce, nawiązując do piosenki Marii Peszek, a przy tym odniósł się oficjalnie do zamieszania związanego z przemocą domową jednego z raperów z jego wytwórni. Wisienką na torcie był klip wyreżyserowany przez Andrzeja Dragana, znanego polskiego fizyka i fotografa, bit legendarnego, francuskiego producenta Onry, a także gościnny udział Micka Jenkinsa, który jest powszechnie uznawany za jednego z najbardziej perspektywicznych, amerykańskich raperów, którzy nie wypłynęli jeszcze na szerokie wody.

Co dalej?

Quebonafide z pewnością nie zatrzyma machiny marketingowej, która ruszyła wraz z tymi dwoma singlami, więc można pokusić się o refleksję na temat tego, jak dalej to wszystko będzie wyglądać. Pewnym tropem jest zapowiedź płyty o nazwie „Galaktyka”, którą zdecydowana większość uznała za żart primaaprilisowy, ale nadmienić należy, że „Egzotyka” też była swego czasu takim żartem. Album „Galaktyka” najpewniej będzie się charakteryzować licznymi występami gościnnymi muzyków z całego świata i zaoferuje słuchaczom kolaboracje, które są w zasięgu wyłącznie Quebonafide lub ewentualnie Taco Hemingwaya. Bardzo trudno jest mówić o konkretnych nazwiskach, ale prawdopodobnym jest występ estońskiego muzyka Tommy’ego Casha. Plotki nie ustają również w kwestii ewentualnego występu G-Eazy’ego, zwłaszcza że Quebo w „Teen Kasi” nawiązuje do rodzinnego miasta rapera, który słynie z lokalnego patriotyzmu. Jedno jest pewne – wytwórnia QueQuality powinna po raz kolejny przygotować się na wyzwanie związane z tłoczeniem ponad stu tysięcy płyt, a polski hip-hop na to, że Quebonafide po raz kolejny zmiecie wszelką konkurencję z planszy i mówić będzie się wyłącznie o nim. Jakby więc nie patrzeć, wszystko pozostanie tak naprawdę po staremu – może poza tym, że QueQuality po dłuższym okresie stagnacji wróci do zdecydowanej czołówki, jeśli chodzi o hip-hop w Polsce.